ATW Beauty Lab / Organic Life - Serum nr 2 Botaniczne Nawilżanie

ATW Beauty Lab / Organic Life - Serum nr 2 Botaniczne Nawilżanie



Od producenta:
Skoncentrowane serum botaniczne kompleksowo i głęboko nawilżające skórę twarzy. Przywraca równowagę hydrolipidową naskórka oraz stymuluje biosyntezę kwasu hialuronowego w głębszych warstwach skóry. Serum poprawia nawilżenie od pierwszego użycia.

Działanie składników botanicznych i witamin:
  • kompleksowo nawilżają wszystkie warstwy skóry
  • stymulują biosyntezę kwasu hialuronowego w głębszych warstwach skóry
  • odbudowują struktury lipidowe naskórka, które są niezbędne do prawidłowego nawilżenia
  • łagodzą podrażniania charakterystyczne dla skóry suchej i atopowej
  • wygładzają i rozjaśniają cerę
Wyciągi organiczne: Jeżówka purpurowa, Traganek bloniasty, Chmiel, Rabarbar, Aloes, Lukrecja, Kłącze perzu, Nagietek lekarski, Prawoślaz, Chrzątsnica kędzierzawa, Przetacznik
Naturalne tłuszcze: Olej makadamia, Olej z pestek winogron, Olej z pestek moreli, Oliwa z oliwek
Składniki aktywne: Witamina B3 (Niacinamide), Witamina B5 (Panthenol), Mocznik (Urea) - składnik NMF

Produkt nie testowany na zwierzętach, odpowiedni dla wegetarian i wegan.

Sposób użycia: Po dokładnym oczyszczeniu i tonizacji skóry twarzy, nałożyć niewielką ilość kremu i dokładnie rozprowadzić opuszkami palców delikatnie wklepując preparat w skórę.

Moja opinia:
Po wielu latach poszukiwań znalazłam krem idealny!

Moją skórę nie jest łatwo dopieścić - większość kremów, które do tej pory stosowałam niby korzystnie działało na skórę ale czułam, że nie nawilżają jej w optymalny sposób. Czułam to nawilżające działanie tylko na poziomie naskórka a w głębszych warstwach skóra dalej wołała pić. Tylko jeden krem nawilżał (a właściwie nawadniał) ją w widoczny sposób - był to krem do cery odwodnionej Cera + Solutions. Długo szukałam podobnego działania ale wśród kosmetyków naturalnych i w końcu znalazłam je w serum botanicznym Organic Life.

Krem zamknięto w skromnym plastikowym opakowaniu z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci dekielka, które ma na celu ochronę kosmetyku przed wnikaniem do niego powietrza oraz ewentualnych zabrudzeń. 



Po otwarciu słoiczka do naszych nozdrzy dolatuje delikatna i absolutnie obezwładniająca zmysły kompozycja zapachowa, która przywodzi mi na myśl kosmetyk luksusowy. Zapach jest wprost bajeczny - wywołuje rozmarzenie i bardzo pozytywny nastrój, zdecydowanie uprzyjemnia aplikację kremu. Mogłabym mieć takie perfumy!

Opakowanie może i jest skromne ale skrywa genialną zawartość. Po odkręceniu wieczka i zdjęciu dekielka ochronnego ukazuje się nam krem o lekkiej kremowo-żelowej konsystencji i delikatnym beżowym kolorze. Nałożony na skórę wchłania się niemal natychmiast, aż czuć jak skóra zachłannie spija go z powierzchni twarzy i transportuje w głębsze warstwy. Jednocześnie odczuwalne jest wyraźne dogłębne nawodnienie skóry, tak jakby została ona nagle zroszona przez ciepły letni deszcz. Niesamowite wrażenie!

W kilka chwil po aplikacji widać jak skóra się odpręża i uspokaja, znikają zaczerwienienia, koloryt zostaje wyrównany. Efekt nawilżenia utrzymuje się przez cały dzień (mam cerę mieszaną, ostatnio w kierunku suchej). Skóra nie domaga się dodatkowej porcji kosmetyku, nawet po kilku godzinach nie występuje uczucie ściągnięcia i związany z tym dyskomfort. Twarz pozostaje miękka, gładka, odpowiednio nawodniona.

Krem nie pozostawia na skórze wyczuwalnego filmu ochronnego. Stanowi doskonałą bazę pod makijaż, współpracuje z każdą formułą kosmetyków kolorowych (podkład w płynie, w sztyfcie, w wersji sypkiej), nie powoduje, że makijaż szybciej spływa z twarzy.


Warto wspomnieć, że Serum botaniczne nr 2 nie ma działania komedogennego, nie przyczynia się do powstawania jakichkolwiek wykwitów skórnych.

Na efekty działania kremu nie trzeba długo czekać - już po kilku dniach cera nabiera promiennego blasku, wygląda młodzieńczo i zdrowo. Wszystko to zasługa cennych olejów i wyciągów roślinnych zawartych w kremie, które kompleksowo nawilżają wszystkie warstwy skóry i stymulują procesy niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania.

Kocham kosmetyki Organic Life, to obecnie moja ulubiona firma kosmetyczna, której produkty wypierają powoli inne marki z mojej łazienki. Jeśli jeszcze jej nie znacie, koniecznie musicie to zmienić!



Opakowanie: plastikowy słoiczek 50g/1,76 oz.

Cena: 46,50zł (dla klubowiczów taniej)

Skład: Aqua, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Echinacea purpurea extract, Astragalus membranaceus root extract, Humulus lupulus cone extract, Rheum officinale stem extract, Aloe barbadensis leaf extract, Glicyrrhiza glabra root extract, Agropyron repens root extract, Cetearyl alcohol, Calendula officinalis flower extract, Althaea officinalis root extract, Veronica officinalis extract, Macadamia ternifolia seed oil, Vitis vinifera seed oil, Prunus armeniaca kernel oil, Olea europeae fruit oil, Niacinamide, Panthenol, Urea, Phenethyl alcohol, Sodium Carrageenan, Sea Salt, Benzyl alcohol, Hydroxyethyl acrylate / sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citric acid, Sodium hydroxide.
Koszyk z rogożyny

Koszyk z rogożyny

Lato dobiega już wprawdzie końca a wraz z nim sezon na tego typu akcesoria ale koniecznie chciałabym pokazać Wam mój wymarzony koszyk z rogożyny, który zakupiłam w połowie wakacji.



Rogożyna to inaczej pałka wodna, naturalny surowiec do wyplatania koszyków i różnych innych pięknych przedmiotów. Mój koszyk został wypleciony ręcznie, co zresztą jest widoczne - sploty nie są w 100% idealne, tu i ówdzie wystaje jakiś kosmyk, co jednak w moich oczach czyni ten przedmiot jeszcze bardziej wyjątkowym. Nie lubię masowej produkcji, cenię sobie oryginalność, unikatowość przedmiotów, które nabywam.

Koszyk nie ma zapięcia ani podszewki, co dla mnie jest plusem, bo pozostawia mi pole do popisu i wykazania się kreatywnością. Podszewkę mogę sobie uszyć lub wydziergać sama, podobnie jest z dodatkami do takiego koszyka. Zwykła apaszka przewiązania wokół ucha, przypięta z jednej strony broszka czy też specjalny brelok do torebki wykonany ze skóry naturalnej (zakupiony u ulubionej projektantki na targach Interstone 💛) pozwalają na nadanie koszykowi indywidualnego charakteru, w zależności od jego przeznaczenia.

Koszyk idealnie sprawdza się zarówno do noszenia zakupów jak i w charakterze codziennej torebki. Uwielbiam go!


     
Biżuteria z Tatr

Biżuteria z Tatr

Za każdym razem kiedy jestem w Zakopanem staram się wynajdywać oryginalne, cieszące oko pamiątki z wyjazdu. Nie dla mnie krupówkowy szajs, nie mający nic wspólnego z oryginalnością i dobrym gustem.

W jednym ze sklepów z rękodziełem inspirowanym podhalańskim wzornictwem wpadły mi w oko takie oto skórzane bransoletki. Zachwyciła mnie jakość wykonania, zapach prawdziwej skóry,  ażurowy wzór oraz nieco rockowy pazur jaki nadają jednej bransoletce metalowe szarotki 🌸



Z kolei na zakopiańskim targu staroci udało mi się wygrzebać takie oto broszki. Serce skradła mi zwłaszcza ta w kształcie liści 🌿



Czytelnia: Marie Kondo - Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce

Czytelnia: Marie Kondo - Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce



Odnoszę wrażenie, że kontynuacja słynnego na całym świecie bestsellera o sprzątaniu to nic innego jak odcinanie kuponów od sukcesu części pierwszej. Tak właściwie cała treść "Tokimeki" to powtórka z rozrywki wzbogacona zapełniaczami stron w postaci rysunków.

Książka podzielona jest na trzy części: w pierwszej ("Mistrzowskie rady KonMarie") mamy do czynienia ze streszczeniem filozofii sprzątania przedstawionej w poprzednim poradniku. Część druga ("Encyklopedia sprzątania") to zbiór rad i wskazówek dotyczących porządkowania konkretnych grup rzeczy (czyli znowu powtórka z rozrywki plus całe mnóstwo rysunków jak składać poszczególne części garderoby. Swoją drogą - czy tylko ja uważam, że ubrania składane według rad KonMarie wyglądają potem jak wyciągnięte psu z gardła?). Przyznaję, że tę część głównie przebiegałam wzrokiem. Ostatnia część ("Magia zmieniająca życie") traktuje o powiązaniach pomiędzy sprzątaniem a naszym życiem osobistym czy zawodowym. To taka bardziej filozoficzno-psychologiczna część, chyba najciekawsza w całej książce.

'Tokimeki' w języku japońskim oznacza coś, co daje radość. Autorka poradnika opiera swoją filozofię sprzątania na pytaniach czy dana rzecz wywołuje w nas pozytywne uczucia, jednak momentami tak zapędza się w argumentach za wyrzuceniem połowy dobytku, jakby zupełnie zapominała, że przecież istnieją rzeczy, które niekoniecznie sprawiają nam radość ale są jednak przydatne (po co ci młotek skoro możesz wbijać gwoździe żeliwną patelnią - mój ulubiony przykład, totalnie rozłożył mnie na łopatki). Rozumiem ideę minimalizmu polegającą na posiadaniu niewielkiej ilości sprzętów (sama mam np. jeden duży wazon na kwiaty a w roli mniejszego doskonale sprawdza się zwykły słoik owinięty ozdobną szarfą, rafią czy jakimś kawałkiem materiału) ale namawianie mnie do bezmyślnego pozbywania się wszystkiego jak leci wcale mnie nie bawi.

Jednego nie można tej książce odmówić - ona naprawdę wywołuje dziką chęć sprzątania. Podobnie jak w przypadku "Magii sprzątania" należy tylko pamiętać aby rady KonMarie wprowadzać w życie z głową.

Recenzja ukazała się pierwotnie na moim drugim blogu: Zacisze Literackie

autor: Marie Kondo
tytuł: Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce
tytuł oryginału: Spark Joy
tłumaczenie: Magdalena Macińska
wydawnictwo: Muza S.A.
liczba stron: 301
Czytelnia: Adina Grigore - Szczęśliwa skóra. Naturalny program domowej ekopielęgnacji

Czytelnia: Adina Grigore - Szczęśliwa skóra. Naturalny program domowej ekopielęgnacji



Nie chcę wyjść na osobę, która uważa się za wszystkowiedzącą ale niestety osławiony w blogosferze (zarówno książkowej jak i urodowej) poradnik założycielki S.W. Basics (firmy produkującej naturalne kosmetyki do pielęgnacji skóry) nie okazał się dla mnie szczególnie odkrywczy. Tak właściwie 99% treści tej książki to informacje znane mi od dawna. Swoją wiedzę w zakresie wpływu odżywiania oraz chemii zawartej w kosmetykach na stan skóry przez wiele lat czerpałam z inspirujących i merytorycznych artykułów w moich ulubionych czasopismach (E!Stilo, Zwierciadło, Sens) a także w internecie. Zainteresowałam się tym tematem na długo zanim stał się popularny. Zmusił mnie do tego nie tylko stan mojej skóry ale i długoletnia choroba.

Nie twierdzę, że "Szczęśliwa skóra" jest kiepskim kompendium wiedzy, wręcz przeciwnie. Uważam, że to świetna pozycja dla osób początkujących w temacie, na wczesnym etapie poszukiwań. Dostarcza podstawowych informacji i może być inspiracją do dalszego zgłębiania tematu.

W pierwszych rozdziałach swego poradnika Grigore skupia się na wyjaśnieniu jak funkcjonuje ludzka skóra, zwraca uwagę czytelnika na różne aspekty jego stylu życia mające bezpośredni wpływ na stan cery (pochodzenie etniczne, klimat w którym się żyje, poziom stresu). Następnie przechodzi do kwestii odżywiania proponując proste ćwiczenia mające ułatwić wychwycenie pokarmów, które nam szkodzą. Ta część książki jest najbardziej obszerna, bo autorce zależało na tym, aby czytelnicy najpierw dokładnie zrozumieli, jak ważnym czynnikiem w walce o zdrową skórę jest odpowiedni pokarm a dopiero na końcu zajęli się tym, co na nią nakładamy.
Nie ukrywam, że część zawierająca przepisy na proste kosmetyki do samodzielnego wykonania wzbudziła moje największe zainteresowanie. Powiem szczerze, że po ich przeczytaniu napaliłam się jak szczerbaty na suchary i większość z proponowanych receptur na pewno wypróbuję.

Mimo iż Ameryki dzięki tej książce nie odkryłam, uważam że to naprawdę fajny poradnik - napisany z sensem i zawierający mnóstwo inspirujących przepisów na kosmetyki diy, dzięki którym jednorazowa przygoda ma szansę stać się codzienną praktyką.

Recenzja ukazała się pierwotnie na moim drugim blogu: Zacisze Literackie
ATW Beauty Lab / Organic Life - Botaniczne mleczko do demakijażu

ATW Beauty Lab / Organic Life - Botaniczne mleczko do demakijażu


Od producenta:
Bioaktywne mleczko do demakijażu jest dermokosmetykiem, który zawiera unikalny kompleks botaniczny o silnym działaniu fitoregulacyjnym. Naturalne saponiny mydlnicy skutecznie oczyszczają delikatną skórę twarzy i wrażliwe okolice oczu i ust. Organiczne wyciągi roślinne doskonale łagodzą, nawilżają i relaksują. Zmniejszają obrzęki i wyrównują koloryt skóry. Cera jest wyraźnie wygładzona i zregenerowana.

MYDLNICA LEKARSKA zawiera saponiny, które naturalnie oczyszczają i detoksykują skórę, regulują wydzielanie sebum i hamują łojotok, łagodzą stany zapalne i podrażnienia, działają antyseptycznie

ARNIKA GÓRSKA doskonale regeneruje skórę wrażliwą, podrażnioną i alergiczną, łagodzi stany zapalne i reakcje alergiczne, wzmacnia i uszczelnia naczynka, stymuluje mikrokrążenie, zmniejsza obrzęki i wysięki

LUKRECJA GŁADKA silnie nawilża skórę suchą i atopową, łagodzi stany zapalne, podrażnienia i reakcje alergiczne, silnie wybiela i rozjaśnia, działa antyseptycznie i immunostymulująco

JEŻÓWKA PURPUROWA zwiększa nawilżenie, elastyczność i jędrność skóry, stymuluje biosyntezę kolagenu i kwasu hialuronowego, dezaktywuje hialuronizadę, redukuje zmarszczki, pobudza procesy regeneracyjne komórek naskórka, wspomaga gojenie, łagodzi stany zapalne i podrażnienia, działa antyoksydacyjnie

JAŚMIN łagodzi stany zapalne i podrażnienia, wzmacnia barierę lipidową skóry, kompleksowo i głęboko nawilża, działa regenerująco, antyoksydacyjnie i antyseptycznie, wzmacnia włókna kolagenowe, redukuje zmarszczki

ZIELONA HERBATA zawiera polifenole, garbniki, flawonoidy, witaminy z grupy B, witaminy K, C i minerały, które doskonale odżywiają i regenerują skórę, hamują degradację włókien kolagenu i elastyny, działają silnie antyoksydacyjnie, wzmacniają naczynka i stymulują mikrokrążenie

WĄKROTA AZJATYCKA zwiększa jędrność i elastyczność skóry, skutecznie redukuje zmarszczki i wygładza skórę, stymuluje biosyntezę kolagenu i zwiększa ilość fibroblastów, wzmacnia naczynka i pobudza mikrokrążenie, stymuluje gojenie ran i procesy odnowy komórek skóry, działa antyoksydacyjnie, zmniejsza i rozjaśnia blizny

RUSZCZYK KOLCZASTY przywraca skórze naturalną miękkość, gładkość i elastyczność, pobudza mikrokrążenie krwi i limfy, zmniejsza obrzęki, uszczelnia i obkurcza rozszerzone naczynka, łagodzi stany zapalne i objawy alergii

OLEJ Z OGÓRECZNIKA jest bardzo bogaty w składniki aktywne, doskonały do skóry suchej, atopowej, popękanej, wrażliwej, łuszczącej się, działa regenerująco i łagodząco, hamuje powstawanie przebarwień, reguluje wydzielanie sebum, zwarty w oleju kwas GLA ma kluczowe znacznie dla utrzymania zdrowej, nawilżonej, elastycznej i gładkiej skóry

OLEJ MAKADAMIA doskonale odbudowuje płaszcz lipidowy skóry, regeneruje skórę suchą, wrażliwą i podrażnioną, odżywia, nawilża, ujędrnia i wygładza, reguluje wydzielanie sebum

OLEJ Z PESTEK WINOGRON jest bogaty w kwas linolowy i ceramidy roślinne, głęboko nawilża, reguluje wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia i stany zapalne

OLEJ Z PESTEK MORELI działa odmładzająco na skórę zwiotczałą, poszarzałą, z wyraźnymi zmarszczkami, nawilża, odżywia i wygładza skórę, polecany do cery wrażliwej, suchej, spierzchniętej

Mleczko nie zawiera:
  • Alkoholu
  • Parabenów
  • Substancji ropopochodnych
  • PEGów
  • Substancji modyfikowanych genetycznie
Produkt odpowiedni dla wegan i wegetarian

Sposób użycia: Odpowiednią ilość mleczka nanieść na płatek kosmetyczny i delikatnie usuwać makijaż z twarzy, szyi, dekoltu, a także okolic oczu i ust. Pozostałość preparatu usunąć tonikiem dopasowanym do rodzaju skóry.




Moja opinia:
Po kilku latach przerwy powróciłam do jednej z moich ulubionych marek kosmetycznych. Firma ATW przeszła gigantyczną metamorfozę - zmienił się właściciel, receptury kosmetyków, wizerunek marki i częściowo nazwa firmy. Jestem zachwycona tym, co Organic Life proponuje teraz swoim klientom - produkty w 100% naturalne, przyjemne w stosowaniu i niezwykle skuteczne. Stopniowo będę recenzować wszystkie produkty a na pierwszy ogień idzie kosmetyk do demakijażu.

Mleczek do demakijażu używam właściwie tylko podczas wieczornej pielęgnacji - we wstępnej fazie demakijażu. Procedura wykonania demakijażu wygląda u mnie następująco: najpierw palcami zmywam z grubsza tusz do rzęs za pomocą wody. Następnie usuwam niezmyte resztki tuszu (plus ewentualnie cienie) płatkiem kosmetycznym nasączonym mleczkiem. Drugim płatkiem nasączonym mleczkiem przemywam z grubsza całą twarz (czasami wylewam mleczko na dłoń i nakładam je na całą twarz palcami, delikatnie masuję skórę by rozpuścić resztki pudru czy fluidu a potem usuwam pozostałości płatkami kosmetycznymi) a na koniec myję twarz naturalnym mydłem (lub jakimś naturalnym żelem czy pianką – zależy co akurat mam 'na składzie').

Botaniczne mleczko Organic Life cechuje gęsta i puszysta konsystencja śmietany, biały kolor i piękny delikatny kwiatowy zapach. Masowanie skóry tym preparatem to prawdziwe SPA dla skóry! Jest bardzo delikatne jednak mimo to bardzo dobrze spełnia swoją funkcję czyli oczyszczanie skóry z resztek kosmetyków i nagromadzonego w ciągu dnia kurzu/sebum itp. Mleczko jest przyjazne dla skóry, nie podrażnia jej, nie wywołuje zaczerwienienia, cudownie nawilża i zmiękcza skórę.

Skład preparatu jest imponujący! Ileż tu dobra w postaci naturalnych ekstraktów roślinnych i olejów!


Jeżeli miałabym wskazać jeden minus tego kosmetyku byłoby to opakowanie. Gęsty preparat ciężko wydobyć z twardej plastikowej butelki, trzeba nią mocno wstrząsnąć przed użyciem sprowadzając kosmetyk ku szyjce. Uważam, że miękka plastikowa tuba byłaby lepszym rozwiązaniem - nie tylko ułatwiałaby wydobywanie kosmetyku ale i umożliwiała jego zużycie do ostatniej kropelki poprzez rozcięcie tuby.   

Wydajność kosmetyku nie cierpi przez niewielką pojemność. W moim przypadku mleczko wystarczyło na około 2 miesiące stosowania czyli podobnie jak tego typu preparaty innych firm.

Botaniczne mleczko do demakijażu Organic Life jest w tej chwili moim ulubionym preparatem do demakijażu oczu i twarzy. Używanie go to czysta przyjemność - gęsta otulająca skórę konsystencja w połączeniu z cudnym relaksującym zapachem czynią wieczorny demakijaż niezwykle odprężającym doznaniem.


Opakowanie: plastikowa butelka 150g

Cena: ok. 40zł (dla klubowiczów taniej)

Skład: Aqua, Caprylic/Capric triglyceride, Ethylhexyl palmitate, Glycerin, Saponaria Officinalis Leaf Extract, Arnica Montana Flower Extract, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glicyrrhiza Glabra Root Extract, Echinacea Purpurea Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Centella Asiatica Extract, Ruscus Aculeatus Root Extract, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Benzyl Alcohol, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Lecithin, Panthenol, Sorbitol, Glucose, Tocopheryl Acetate, Carnitine, Retinyl Palmitate, Ethylhexylglycerin, Parfum, Citric Acid, Sodium Hydroxide
Wystawa storczyków

Wystawa storczyków

W miniony weekend w łódzkim ogrodzie botanicznym miała miejsce wystawa storczyków. Na niewielkiej powierzchni zgromadzono kilkanaście odmian tych pięknych kwiatów pochodzących z różnych zakątków świata.
Wystawa cieszyła się dużym powodzeniem i ściągnęła mnóstwo miłośników nie tyle storczyków co fotografii - pełne zachwytu westchnienia przeplatały się z dźwiękiem migawek aparatów fotograficznych.
Poniżej kilka zdjęć z wystawy:




















Więcej zdjęć na drugim blogu.
Krem do rąk Dr Hauschka - jeden z ulubionych!

Krem do rąk Dr Hauschka - jeden z ulubionych!


Od producenta:
Krem do rąk wygładza, nawilża i chroni dłonie przed zimnem oraz przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi. Ten szybko wchłaniający się krem pielęgnuje i wspiera procesy odnowy naskórka i nie pozostawia uczucia lepkości. Regularne stosowanie kremu przywraca skórze dłoni miękkość i elastyczność. Dzięki starannie dobranym wyciągom z roślin leczniczych: prawoślazu i żyworódki oraz olejkowi migdałowemu i jojoba, a także zawartości wosku pszczelego zapewnia troskliwą pielęgnację skórze rąk.
Sposób użycia: w celu wygładzenia, nawilżenia i pielęgnacji suchej i zmęczonej skóry dłoni używać wielokrotnie w ciągu dnia. Polecany również do stosowania na łokciach i kolanach – zmiękcza zrogowaciały naskórek.

Moja opinia:
Marka Dr Hauschka podbiła moje serce nie tylko świetnymi kosmetykami do makijażu (kocham ich pudry oraz tusz do rzęs!) ale i rewelacyjnymi produktami do pielęgnacji, z którymi powoli się zapoznaję.
Napiszę dzisiaj kilka słów na temat kosmetyku, który towarzyszy mi na co dzień i pozwala dbać o jedną z części ciała, którą bardzo w sobie lubię czyli o dłonie. Pisałam już przy okazji innych recenzji kremów do rąk, że jest to część ciała, o którą dbam ze szczególną uwagą, zwłaszcza że bardzo często myję dłonie.  

Krem do rąk Dr Hauschka zamknięto w metalowej tubce o pojemności 50ml (ja akurat posiadam wersję limitowaną 30ml) zamykaną tradycyjną zakrętką. Otwór tubki jest zabezpieczony fabrycznie i przed pierwszym użyciem kremu należy wgnieść metalowe zabezpieczenie za pomocą bolca w nakrętce. Lubię tego rodzaju rozwiązania, gdyż dają mi gwarancję zachowania świeżości kosmetyku.



Krem ma delikatny słomkowy kolor, bardzo lekką konsystencję i wchłania się niemal natychmiast po wsmarowaniu bez pozostawiania jakiejkolwiek warstwy na skórze. To że jest lekki wcale nie oznacza, że posiada słabe właściwości nawilżające - wręcz przeciwnie. Nawet niewielka ilość kremu fenomenalnie nawilża, zmiękcza, wygładza i delikatnie odżywia skórę a efekt ten trwa nawet kilka godzin (wiele zależy od stanu skóry dłoni danej osoby). Krem nadaje się także do stosowania na suche łokcie czy kolana.

Kosmetyki Dr Hauschka posiadają genialne receptury oparte w 100% na składnikach pochodzenia naturalnego, które mają za zadanie wspierać skórę w jej naturalnych fizjologicznych procesach. W kremie do rąk mamy więc całe mnóstwo wyciągów z roślin leczniczych, które współdziałając dbają o naszą skórę w sposób holistyczny.
Kompozycja kremu opiera się przede wszystkim na wyciągu z prawoślazu, który ma działanie zmiękczające, powlekające (ogranicza stopień utraty wody przez naskórek oraz chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi) i łagodzące wszelkie podrażnienia. Często stosuje się go przy zmianach zapalnych a nawet w przypadku oparzeń, gdyż wykazuje działanie regenerujące. Sprawia, że skóra staje się miękka i przyjemna w dotyku.
Dalej w składzie znajdziemy wyciąg z przelotu pospolitego, który podobnie jak prawoślaz jest wykorzystywany w leczeniu ran czy atopowego zapalenia skóry dzięki właściwościom podnoszącym wilgotność skóry i pobudzającym regenerację tkanki łącznej i nabłonkowej.
Olej ze słodkich migdałów, zawierający całe bogactwo soli mineralnych, protein, magnezu oraz witamin z grupy A, E, D i B niweluje uczucie szorstkości i napięcia, cudownie nawilża i zmiękcza skórę a także spowalnia procesy związane z jej starzeniem.
Wosk pszczeli dodatkowo nawilża, natłuszcza, regeneruje i chroni.
Mogłabym dalej wyliczać właściwości ingrediencji składających się na recepturę kremu, wspomnę więc jeszcze tylko kilka innych olejów i wyciągów roślinnych jak np. ekstrakt z kwiatu śliwy tarniny, olej arachidowy, olej jojoba, olej z kiełków pszenicy, wyciąg z żyworódki czy marchwi.


Zapach kremu jest delikatny, ziołowy, typowy dla kosmetyków tej firmy. Osobiście bardzo go lubię.

Pomimo niewielkiej pojemności (posiadam wersję limitowaną 30ml) krem jest całkiem wydajny, w głównej mierze dzięki niewielkiej ilości kosmetyku jaka wystarczy na posmarowanie dłoni. 

Polecam Wam zapoznanie się z całą ofertą produktów Dr Hauschka a przede wszystkim z filozofią marki. Ja jestem ich wierną fanką.

Opakowanie: metalowa tubka 50ml

Cena: 49 zł

Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Althaea Officinalis Root Extract, Anthyllis Vulneraria Extract,  Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetearyl Alcohol, Cera Alba, Prunus Spinosa Flower Extract, Arachis Hypogaea Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Bentonite, Kalanchoe Daigremontiana Extract, Daucus Carota Sativa Root Extract, Parfum, Limonene*, Linalool*, Citronellol*, Geraniol*, Citral*, Farnesol*, Benzyl Benzoate*, Eugenol*, Benzyl Salicylate*, Lactose, Lysolecithin, Xanthan Gum.
*składniki naturalnego olejku eterycznego
Manicure: Golden Rose Ice Chic #77

Manicure: Golden Rose Ice Chic #77


W dzisiejszym poście przedstawię lakier w kolorze, który rzadko gości na moich paznokciach. Błękit jest wprawdzie moją ulubioną barwą, jednak nijak nie sprawdza się w makijażu przy moim typie urody. Od czasu do czasu pozwalam sobie na ten kolor na dłoniach.


Bohaterem dzisiejszego wpisu jest lakier Golden Rose z serii Ice Chic o numerku 77. Jest to lakier o kremowym wykończeniu z pięknym połyskiem. Wiele osób opisuje ten odcień błękitu jako ciemny kobalt, co jest dosyć trafnym określeniem. Mnie przywołuje on na myśl błękit pruski - malowałam kiedyś pastelami i miałam kredkę w takim właśnie odcieniu.


Aplikacja jest względnie prosta, choć osobiście preferuję szersze i bardziej płaskie pędzelki. Kryjący efekt można uzyskać już przy jednej warstwie lakieru. Trwałość również jest zadowalająca - u mnie ok. 3 dni bez odprysków i ścierania (przy codziennym myciu głowy, częstym myciu rąk i sprzątaniu bez rękawiczek ochronnych).
Problematyczne jest za to zmywanie i to właśnie ten moment, kiedy przypominam sobie, dlaczego tak rzadko noszę takie odcienie na paznokciach. Trzeba zużyć sporą ilość wacików nasączonych zmywaczem a i tak gdzieniegdzie zostają niebieskie ślady na skórkach czy płytce (nawet pomimo użycia lakieru podkładowego!).

Cena: ok.7,00zł

Pojemność: 10,5ml 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Kobiece Fanaberie , Blogger